RSS

Archiwum autora: Ludwik Bourbon

Cytat z Villemowatej

Miło Cię znów tutaj widzieć. Oby Twój entuzjazm nie zmalał i obyś znów bawił się tu z nami tak jak za dawnych czasów

Jej Wysokość Villemo Majdan

Za te twoje podwójne oby powinnaś dostać jakimś obłym narzędziem w swą jakże dopieszczoną, a raczej rozpieszczoną, główkę, aby twój brak entuzjazmu się za bardzo nie udzielał innym istotom z Tobą przebywającym. Ludziom nie trzeba mówić, co mają robić. Gdybyś Ty razem ze swoim jebanym gachem, Calgarim, nie sprowokowała Lazarusa Vilandera do opuszczenia granic Królestwa Wurstlandii, to jestem przekonany, że Lazarus Vilander znalazłby jakiegoś solidnego kija i władowałby Ci go w gardziel czyszcząc tobą te ruiny zamku, którymi jesteś tak bardzo zmartwiona.

Do garów i byś ugotowała coś, Jego Mościowi Aleksandrowi, a nie mówiła mu, co on ma robić.

Z pozdrowieniami zza granicy wurstlandzkiej,

Skryba niewurstlandzki

Reklamy
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 8 czerwca 2016 w Grillgerat Zeitung

 

Pomocna dłoń dla Wurstlandii

Jego Mość Piotr Paweł I z Hasselandu zapowiedział podanie pomocnej dłoni Wurstlandii z racji tego, iż znajduje się tam kilka sensownych osób. Co miał na myśli mówiąc sensownych, tego nie wie nikt oprócz Jego Mościa Piotrusia. Ja mogę jedynie przypuszczać, że chodzi o szeroko skrojoną współpracę na rzecz promocji mikronacji jako modeli typowo komunistycznych, czy też socjalistycznych, w których Jego Mość Kościński czuł, czuje i będzie się czuł najlepiej, ale czas pokaże, czy się mylę.

Oczywiście redakcja Grillgerat Zeitung życzy owocnej współpracy i ma nadzieję, że otrzyma choć jeden kartonik soczku z tychże owoców.

Ponadto, pojawił się także głos od wybitnego oficjela Heinricha Hewreta Wettina, histerycznego mordercy Swarzewskiej, współpracownika Kamińskiego i de Mediciego, iż Wurstlandczycy powinni się przenieść do swojej ziemi obiecanej w La Palmie i dopiero tam będą użyteczni. Toż to niebywałe wyróżnienie dla Wurstlandczyków, że zostali porównani w sposób bardzo dyplomatyczny do narzędzi, którymi Jego Mość Heinrich Hewret Wettin może się poprzecinać albo ,nie daj, Ty w górze siedzący i nic nie widzący, zastrzelić. Kolejne pożal się Boże dziecię Byś przyjął w swą opiekę i zrobił mu płukanie mózgu Karcherem bez znieczulenia. Sądzę, że za dużo osadu czy tam mosadu mu się już tam nagromadziło. Po cóż ma ten człowieczyna cierpieć. Nasza redakcja wystąpi o szczególne dofinansowanie na ten jakże potrzebny zabieg dla tego nieszczęśnika.

Ze specjalnymi pozdrowieniami,

Skryba niewurstlandzki

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 czerwca 2016 w Grillgerat Zeitung

 

Lekkie poruszenie na wiecu królewskim w Wurstlandii

Do sali, w której wiecowali, weszła czorno znachorka, którą zwą powszechnie Imeldą. To jest gwiazda parkietu. Ni to jest, a ni to jej nie ma. Ona jak już coś powie, to jest to tak pocieszne, że stanowi bardzo dobrą przyprawę do tej potrawy wurstlandzkiej. Nie bez powodu ma wytworzoną swą własną grupę na forum. Ustanowiła po prostu swą markę już od początku Wurstlandii. Zapracowała na wyróżniający ton postów, ale także stanowi czasem ogniwo zapalne, co dało się we znaki niejednemu władcy Wurstlandii.

Otóż, owa znachorka wypowiedziała zaklęcie "kto na króla?". W zwolnionym tempie wypowiedziane oddaje obraz zaklęcia. Po czym w powietrzu powinien się ukazać las rąk śmiałków chcących być królem.

Wszedł na salę nieco podpity Jego Mość Dorian Luther dbający o interesy Calgarich i innych Villemów. Rzekł on wszystkim, iż nie jest on godzien decydowania, planowania i tak dalej, ale do Sejmu Walnego, aby decydować, się zapisał. Potem gawędził coś o podpieraniu czy tam popieraniu kogoś, że też podpierać nie umie i w związku z tym ręce schowa w kieszenie, żeby nie było, że za kimś głosuje. Następnie trzymając ręce w kieszeni zaproponował, aby inni dali głos w tej sprawie, bo sobie głos odebrał. Potem wpłynął na suchego przestwór oceanu i zaczął prosić, błagać na kolankach, aby propozycjami rzucono, bo po jego propozycjach plonów brak. I tak też zakończył swój wywód.

Gdyby Markus Vilander zajmował się planami i wprowadzaniem ich w życie, to nigdy niczego by nie było. Markus Vilander życie wprowadzał żyjąc po prostu. Coś tam zrobił. Potem tam poleciał i coś zrobił. Potem poleciał zagranicę i komuś przyjebał. Wracał do Wurstlandii i dostawał pasem po dupie, że tak nie powinien robić. Chodził na nauki, że trzeba mieć szacunek i ważyć słowa. Jak źle zważył, to poszedł siedzieć. Potem wyszedł i znowu gdzieś poleciał, aby coś zrobić. Tworzył ciąg zdarzeń.

Zatem morał z tego taki, że zdecydowana większość woli króla mieć niżeli nim być, a mieć nie znaczy być.

Skryba niewurstlandzki.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 czerwca 2016 w Grillgerat Zeitung

 

Wyborcy Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Nowoczesnej, PSL-u i ZLEWu atakują w mikroświecie

To jest coś niebywałego, co się dzieje, ale się dzieje. Te skazy umysłowe wydzielające się z tych obozów śmierci robią niewyobrażalne spustoszenie w sieci. Takiej ilości komun w mikroświecie obwarowanych chorymi zasadami nie było nigdy. Nawet Jego Mość de Brolle, obecny monarcha w Dreamlandzie, jest objęty faszyzacją swego własnego umysłu, a następnie aplikowaniem tego, co się w nim urodzi, w organizm państwa, który sobą reprezentuje.

Jego Mość Piotr Kościński, obrońca demokracji i były współpracownik, robi z siebie monarchę, aby nadać wszystkim błędne wyobrażenie o monarchii. Procesy typowo komunistyczne, które wprowadza na terytorium Hasselandu i Bialenii już nie są zabawne, lecz po prostu straszne. Nie da się tego czytać, a co dopiero przestrzegać. Taki psychopata, Maciej Kamiński z Bialenii, który wydaje się być nieziemsko oburzony, że Kościński proponuje ustawę o forum tylko dlatego, że umiejętności administracyjne Kamińskiego zostaną ograniczone. Obecnie Kamiński jest ponad prawem bądź działa zgodnie z prawem, które sam napisał. Dlatego mają Państwo do czynienia z ludźmi, którzy ustanawiają prawo wygodne tylko dla siebie. Proces tworzenia czegokolwiek w mikroświecie musi być oparty o kompromis jednostek do siebie podobnych myślowo, czyli proces tworzenia przez jednostki wysoce zsocjalizowane mające na celu dbałość o wielkie rzeczy takie jak świat, mikroświat czy też cała mikronacja. Takim zabawnym przykładem jest postać Jego Mościa Roberta ,,Dąbka" Dąbskiego, który dorósł już do pały Hansa, by móc ją bez problemu ssać i zaczął przepowiadać mikroświatu rychłą śmierć.

Państwo muszą wiedzieć, że "Dąbek" i te ryje, w które jest wpatrzony, nie robią nic oprócz wprowadzania do mikroświata morderczych procesów polityczno-społecznych tylko dlatego, aby teraz klasy bialeńska, sarmacka, dreamlandzka, trizondalska miały radochę z tego, że choć raz w życiu udało im się przewidzieć to, że ktoś kiedyś umrze. Mnie się śmiech układa na twarzy, ale oni wprowadzą jeszcze dekret w życie, że przewidzieli swą śmierć. Jak Państwo zaczną socjaluchom zbyt wcześnie grozić, że umrą bądź zostaną po prostu zabici, to wielce się oburzą i zaczną latać na policję, do prokuratur i innych instytucji dla nich stworzonych. Jego Mość Dorian Luther (kiedyś Vilander) udowodnił to swą postawą, gdy niejaki Lazarus Vilander zaczął grozić realnym wyeliminowaniem z życia społecznego jednostkom wysoce zsocjalizowanych przez mamusię, tatusia, kumpli i system edukacji.

Także, nawet w świecie mikronacji opcje polityczne ze świata realnego mają swój byt i co gorsza, nawet projekty polityczne oraz unijne mają tak dobrze opanowane, że muszą się przecież nimi pochwalić, że oni kurwa coś mają.

Pamiętajcie, ja będę sobie żył pomimo, że Wy zdechniecie. 🙂

Skryba niewurstlandzki

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 czerwca 2016 w Grillgerat Zeitung

 

Zjednoczona z kamieniem

Jej Wysokość Villemo Maiden rozłożyła swą rozleniwioną dupencję na kamieniu i dokonała niebagatelnego stwierdzenia niegodnego twierdzenia Pitagorasa, że ruinami zamku nie ma się kto zająć. Potem rzuciła opieszale, że powinien zostać odnowiony, bo to się nie godzi, aby zamek był bardziej zaniedbany od jej gratowiska w jej głowie skrywanego. Tak też rzucała swoimi powinnościami jak to ta hybryda ma w swym zwyczaju.

Marzyła o balach i ucztach, a ona wśród nich jako dama ze swym pucybutem Calgarim. Ryj skierowała ku słońcu, by ją dobrze słońce przypiekło i tak trwała w tym uniesieniu, że się zapomniała. Calgari na swym ośle przyczłapał do niej na swych łapach i ni stąd ni zowąd również zaczął prawić o powinnościach jak ta hybryda z kamieniem na dupie utwierdzona.

Wspominki sobie włączyli i sobie w nich trwali.

 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 6 czerwca 2016 w Grillgerat Zeitung

 

Pies szukający przyjaciół na wiecu królewskim w Wurstlandii

Wszedł jak zwykle zniechęcony. Swoją sukę gdzieś po drodze zgubił. W knuciu intryg wraz z swą suką jest mistrzem. Ogromne zakłamanie bije z ich obu mord. Są w stanie wmówić każdemu hipokryzję, kto nie wyznaje zasad komunistycznych i socjalistycznych. Na wiecu zaczął szczekać o tym, że przecież Wam, moi drodzy PRZYJACIELE czy też TOWARZYSZE, mówiłem, że Lazarus Vilander nie jest wystarczająco komunistyczny i socjalistyczny. On jest zdemoralizowany i nie zasługuje na życie w naszej komunie. Należy go skrupulatnie z niej usunąć poprzez wnikanie w jego prywatne życie i obracaniem informacją wymyśloną opartą na świecie realnym, tylko po to, aby uniemożliwić funkcjonowanie w świecie wirtualnym.

Owy pies o nazwisku Calgari domaga się, aby jego szczekanie miało jakieś znaczenie, a najlepiej, aby to jego Pan chodził tak jak on chce. Wmówili mu przy narodzinach, że tam gdzieś w górze jest jego Pan i on ma go prowadzić. Mowa oczywiście o Bogu, w którego ten komunista z krzyżem w zębach wierzy. Całe życie tego kejtra polega na oczekiwaniu, co mu rodzinka pod ryj podłoży. Czasem okaże swą wielką odpowiedzialność za swoje życie idąc po piwo czy też wódę, które mu pomagają w zdobywaniu dodatkowych znajomości, o których w świecie wirtualnym nie warto wspominać. Od jakiegoś czasu owy pies jest odurzony, naćpany i cierpi na syndrom Boga, przed którym klękać trzeba. W przeciwnym wypadku usiądzie w nawie swego kościółka wraz ze swą suką i będą siedzieć bez ruchu. Od czasu do czasu ryje swe otworzą, bo ktoś im da okazje do otworzenia ryja. Będą wykazywać posłuszeństwo względem mas podobnych do nich.

Tak oto się rodzi nowa masa wurstlandzka, z którą Markus Vilander i Lazarus Vilander nigdy nie chcieli mieć do czynienia.

Dopóki nie przedstawi się tym kejtrom dowodów na ich nieczyste zagrywki, będą uchodzili za zawsze czystych, a jak już przedstawicie dowody na ich nieczyste zagrywki, to wmówią wszystkim, że to nie są dowody, ale czego się Państwo spodziewają po wyborcach Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, ZLEWU oraz Nowoczesnej. Dla Lazarusa Vilandera to nie są ludzie. To są ludzie na smyczy.

Zresztą, oni uważają, że skoro chodzą do kościółka, to są moralni. Jak Bóg nie patrzy, to pokazują swoje prawdziwe ja. Dlatego nie warto się tym ścierwem w ogóle przejmować. Jeżeli ktoś potrafi oddać swój głos na Platformę Obywatelską, bo ta obiecała obwodnicę przed wsią, w której się mieszka, a potem zdecydowana większość wieśniaków, w tym Calgari, idzie do urn, aby oddać głos na Platformę Obywatelską, to proszę sobie wyobrazić z jakim kuźwa przyjebem mają Państwo do czynienia na ziemiach wurstlandzkich…

Skryba niewurstlandzki

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 czerwca 2016 w Grillgerat Zeitung

 

Stan zgrupowania reprezentacji Wurstlandia

Warto nadmienić, iż ostatnim rozporządzeniem ex-króla Wurstlandii, Lazarusa Vilanndera, było powołanie Sejmu Walnego, którego marszałek ustanowił się Namiestnikiem Królestwa Wurstlandii ogłaszając stan wyjątkowy.

Ciekawą rzeczą jest to, iż struktura społeczna została zmieniona (nie wiadomo przez kogo) do tego stopnia, że nastąpił podział społeczeństwa stanowiący o tym, że mieszkaniec Wurstlandii przybierając stanowisko posła w Sejmie Walnym nie jest już mieszkańcem Wurstlandii, tylko stanowi Sejm Walny. Tak jakby utworzono instytucję pozawurstlandzką nadającą ramy egzystencji mieszkańców Wurstlandii. Jest to sytuacja dosyć patologiczna, ale była uwarunkowana wolą ludu, więc pewnie powinno się przyjąć, iż jest to sytuacja normalna.

Cóż się urodzi w tej pozawurstlandzkiej instytucji, to się okaże.

Skryba niewurstlandzki

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 czerwca 2016 w Grillgerat Zeitung