RSS

Archiwa miesięczne: Luty 2017

Gra o tron, kolejne rozdanie

Historia lubi się powtarzać. Niby nowi aktorzy, obsadzeni w nowych rolach. Jednak scenariusz wciąż ten sam. Czy tym razem coś się zmieni?

Po niemal półrocznym okresie panowania dziś abdykował król. JKM Ludwik II Bourbon udzielił nam wywiadu. Wyznał, dlaczego zrezygnował. Mowił o przyszłości i kondycji mikroświata.

 

Wolą Wurstlandczyków parę miesięcy temu zostałeś królem. Co wtedy poczułeś? Jakie miałeś plany?

Swoje plany obszernie zawarłem na ówczesnym wiecu królewskim. Planem nadrzędnym po objęciu korony było zrealizowanie tamtejszych planów – obietnic. Po zdobyciu korony poczułem się świetnie ale jednocześnie byłem pełen obaw, czy podołam zadaniu. Wiedziałem, że aby być dobrym królem, wystarczy tylko dobry plan ale i charyzma, której nie posiadam. Teraz moje obawy się potwierdziły.

U boku JKM Imelda była wsparciem?

Zdecydowanie była moją szyją. Obracającą we wszystkie strony.

Jak wspominasz zatem Wasze panowanie?

Początkowo szło całkiem nieźle, choć nie bez zgrzytów. Była energia do działania, była aktywność mieszkańców, aż chciało się wymyslać coraz to nowe rzeczy, mające na celu wzbogacić życie Królestwa. Niestety potem zaszło wiele kłótni, pojawili się ludzie złej woli, a także trolle na usługach cudzych państw, mających za zadanie zdestabilizować państwowość Wurstlandii. Niestety po części się to im udało. Największym moim grzechem jest bierność pod koniec panowania i niestety przez ten pryzmat będę wspominał swoje panowanie, czyli raczej niezbyt dobrze.

Myślisz, że istnieje jeszcze szansa dla Wurstlandii?

Wurstlandia ma niebywały potencjał. Pomimo upadku w 1512 (czyt. 2012) wciąż o Królestwie pamiętało wiele osób, tak aby zreaktywować państwowość w zeszłym roku. Wydaje mi się, że jeśli mój następca wykaże się większymi zdolnościami przywódczymi ode mnie, Królestwo będzie miało szansę pozostać przy życiu. Jeśli nie, to pewnie znowu reaktywujemy je za parę lat, bo Wurstlandia tak naprawdę nie jest dobrem samym w sobie, tylko nosicielem przyjaźni, jakie zawarło się z innymi mieszkańcami, także w realnym życiu.

Wiążesz swoje dalsze plany z Wurstlandią? Jaki masz plan po abdykacji?

Nie planuję opuszczać Wurstlandii po abdykacji, choć wszystko zależy od postawy wszystkich mieszkańców. Jeśli aktywność Wurstlandii ulegnie naprawie, to i moja aktywność ulegnie naprawie. Natomiast jeśli zmiana króla nie spowoduje naprawy, to w swoim stylu wyjdę po angielsku, ale wciąż czuwając nad powrotem aktywności. Ja niestety nie mam w sobie mocy, abym to ja był tym, który porywa tłumy do aktywności.

Zainicjowałeś nowy wiec. Przewidujesz ostrą grę o tron?

Nie przewiduję ostrej gry jak na ostatnim wiecu. Wydaje mi się, że społeczeństwo wurstlandzkie jest mocno podłamane ostatnimi miesiącami w Królestwie i spodziewam się maksymalnie dwóch kandydatów, z których jeden jest moim faworytem. Wydaje mi się, że kampania wyborcza, jeśli można użyć takiej demokratycznej nowomowy, skupi się na odbudowaniu aktywności w Królestwie i wygra ta osoba, która na tej płaszczyźnie zaproponuje najciekawsze i przede wszystkim skuteczne rozwiązanie.

Jak widzisz obecną kondycję mikroświata?

Kontynent Orientyka powinien zmienić nazwę na Nekrontyka. Austro – Węgry, ostatnio Surmenia – trupy, a wokół jeszcze więcej trupów, istniejących tylko teoretycznie. Wurstlandia nie jest w wyjątkowo słabej kondycji wbrew pozorom. Problemem Wurstlandii zawsze było prowadzenie państwowości w kuluarach. Pierwotnie był to czat wurstlandzki, w reaktywowanej Wurstlandii jest to facebook. W oczach innych państw, Wurstlandia mogła wydawać się trupem, co nie jest tak do końca prawdziwe. Wystarczy tylko uzewnętrznić się na inne państwa, ujawnić trochę więcej aktywności z kuluarów i mamy przepis na duży sukces w dzisiejszym mikroświecie, pogrążonym w kryzysie totalnym.

Dziękuję za wywiad!

Wurstlandczycy nie lubią próżni. Nowy wiec mający na celu wyłonienie włady wystartował.

Wiec 1517

Reklamy
 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 20 lutego 2017 w Grillgerat Zeitung