RSS

Archiwum dnia: 12 września 2016

Pomylony król?

Wieczór niespokojny, burzliwy. Silne podmuchy wiatru tłuką o okiennice. Gałęzie z hukiem spadają z drzew. Wieje grozą. Co chwilę niebo, czarne niebo przecinają błyskawice. Gromy z hukiem spadają na ziemię. Bogowie się gniewają.

Inmaculada leżała na podłodze na strychu. Jej serce pękło na milion kawałków. Tak samo jak miecz. Chciała wyciągnąć go z pochwy… wysypały się ogromne ilości kawałków stali. Niczym igły wyścieliły podłogę. Na tym to posłaniu Inmaculada zwinęła się w kłębek.

Ile to godzin minęło? Kilka? A może kilkanaście? Czy ma to jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

Cofnijmy się na chwilę! Rzeź mysz zarządzona przez lokalne władze trwała w najlepsze. Biedne myszy ginęły jedna po drugiej. Plac budowy nowej wsi splamiony był krwią. Niewinną krwią. Rysowała się dosłownie wszędzie. Nawet strumień płynący nieopodal zaczerwienił się znacznie.

I na tym to placu stojąc, Inmaculada miała objawienie! Bogowie zesłali jej ostatnią żywą mysz! Miała wybudować kaplicę, która byłaby jej schronieniem. A jednocześnie miejscem kultu poległych jej sióstr i braci. Z nieba zeszli, Wielkich Siedmiu, których tak czciła. I rzecz tą jej przekazali. Inmaculada od razu do pracy się zabrała. Coby ostania żywa mysz prędko nowy, godny dom znalazła.

I w tym momencie do akcji wkroczył król. Bohater owej historii mysz, ostatnią żywą, naznaczoną przez Bogów, przez nich pobłogosławioną, zabił. Zgniótł w dłoni. Jej wnętrzności wypłynęły między królewskie palce. Widok ten był okrutny i nieprzyjemny.

Ale do rzeczy! Co zrobił król? Zabił kreatywność. Zabił pomysł. Rozgniewał Bogów! Czy tak powinien zachowywać się król? Zabijać pomysły Wurstlandczyków? Który to już raz?

W tym momencie, gdy myśli Inmaculady były coraz smutniejsze i coraz ciemniejsze, w drzewo rosnące w parku obok pałacu uderzył piorun. Drzewo szybko zajął ogień.

Wszystko szło nie tak, jak powinno. „A miało być tak pięknie. Miało nie wiać w oczy nam. I ociekać szczęściem. Miało być sto lat, sto lat…”

Reklamy
 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 12 września 2016 w Grillgerat Zeitung