RSS

Dyplomacja Wurstlandii z boską pomocą!

01 Lip

Półtora tygodnia minęło od tego feralnego dnia. Czemuż Bogowie dotknęli mnie w ten sposób? Długo nad tym myślałam, aż uświadomiłam sobie, że Wielkich Siedmiu postawiło mnie przez wyzwaniem. Przed wydarzeniem, które miało umocnić i sprawdzić. Siłę woli. Pozostała niezachwiana.

Od przybycia do Księstwa Wurstlandii minęło już trochę czasu. Co prawda, miejsce to mojego serca nie skradło, niemniej – skoro Bogowie mają dla mnie zadanie do spełnienia w tymże oto miejscu – wolę tą wypełnić należy.

Jednego razu byłam w karczmie bardzo rozdrażniona. Karczmarz, ten siwiejący, sprawiający odpychające wrażenie pijaczyna, zarzucił mi… nieprawość! Rzekomo bez pozwolenia zajmowałam miejsce na jego strychu! Szczerze powiedziawszy, Kmicicowi te sprawy zostawiłam, wierząc w jego szczere i uczciwe zamiary. Jak się okazało, chłopom to wierzyć nie można!

Ale wracając do tego strychu, to zakurzony był jak diabli. Niesprzątany od niepamiętnych czasów, zdezelowane meble odstraszały. Ale nie mnie, zakasałam rękawy i wzięłam się za robotę. A ten tu, pożalcie się Bogowie, Karczmarz, który bałaganiarzem jeszcze okazał się, zarzuca mi takie bezbożne czyny!

No nic, ubrana w odświętną zbroję, do Zamku Królewskiego się udałam. By wyjednać pozwolenie na zamieszkanie na owym strychu. Królowej nie zastałam, podobno to nie nowość, to Król wniosek odebrał. Sprzeciwiać się mojemu zamiarowi nie zamierzał. Ale nagle zacząć dziwne pytania zadawać. No naprawdę, zaniepokoiłam się. Ja, porządna kobieta, przez mężczyznę oszukana, sprawę wyjaśnić chcę, a tu… takie pytania padają jak na przesłuchaniu!

Ostre spojrzenie króla przeraziło mnie nadzwyczajnie: jak żyję, nie widziałam nikogo w takim uniesieniu. Nagle krzyknął, że… do lochu ze mną! Chwilę potem ujrzałam Martina, tego wyklętego z rodu. Toż to dobry człowiek, pewnie kobiecie w potrzebie przybywa! A gdzie tam, złapał, wykręcił ręce, miecz brutalnie wyszarpał i do lochów wtrącił.

A co w tym lochach się działo! Ciemno, jęki więźniów odbijały się echem. W rogu ciasnej celi znajdowało się zardzewiało wiadro. To było jedyne uposażenie. Brak choćby snopka, coby spać można było, był torturą. Po zimnej posadzce co i rusz długoogoniaste szczury przemarsze sobie urządzały. Zaś zapach uryny zdominował wszystko.

Po dwóch dniach, bez snu, w strachu, ale z modlitwą na ustach, przyszło wybawienie! Król, zapewne zrozumiawszy swój błąd, z lochów mnie wypuścił. Tak żem wystraszona dalej była, że od razu na swój strych dostać się chciałam. Jak doszłam do karczmy, pokonałam te skrzypiące schody, to zobaczyłam… drzwi! A na drzwiach informacja, żem to ja właścicielem jest!

Strych azylem moim się stał. Byłam tam tylko ja, tylko pod opieką Wielkich Siedmiu. Czułam ich obecność wręcz namacalnie. I kto wie, czy nie siedziałabym tam aż do teraz, gdyby nie pewien fakt.

Działo się to pewnym popołudniem. Nagle ktoś załomotał do drzwi. Serce podeszło mi do gardła! Ale nic, po krótkiej modlitwie postanowiłam otworzyć.

Otwieram drzwi a tam stoi człowiek. Co prawda, człowieka ujrzeć się spodziewałam, ale i tak ten widok wprawił mnie w lekkie osłupienie. W kapeluszu z wielkim piórem ów człowiek powiedział, że jest królewskim posłańcem i ma dla mnie list.

Teraz, musicie mi uwierzyć, podejrzewałam najgorsze. Drżącymi rękoma list odpieczętowałam. A tam była nominacja! Nominacja na… Doradcę w Departamencie Dyplomacji!

Takim oto sposobem dyplomatką zostałam. Król zapewne nastręczył sobie sposobności do uczynienia zadość decyzji o wtrąceniu mnie do lochu.

Nowe zatrudnienie przejęło mnie zrazu bardzo. Motywuje mocno do opuszczenia strychu i wyjściu do ludzi. Pewno strach przed niesprawiedliwością prędko nie minie. Ale skoro Bogowie chcą mnie jako dyplomatkę, czoło zadaniu stawić wypada.

Podpisano:

Inmaculada Nigrum, pierworodna córka Mauriciusa a nemus i Genevieve, alicubi, rodu Milites Competentis

Reklamy
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 1 lipca 2016 w Grillgerat Zeitung

 

One response to “Dyplomacja Wurstlandii z boską pomocą!

  1. Em

    1 lipca 2016 at 21:46

    Aż ręce same układają się do oklasków za powyższy artykuł. Że tak zacytuję pewnego zdrajcę, który po solidnym uderzeniu przez sławnego brytyjskiego polityka, rzekł do niego tak – „Keep it up”. 🙂

    Ciętość, zawziętość i nieugiętość. Czyżby kreował nam się Zanik w spódniczce? 😀 😀

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: