RSS

Cycowe opowieści – część III

10 Sty

Kolejna część „Cycowych Opowieści”.

Wojna z Weedmorczykami. Pół roku bitwy, siedem lat rozłąki.
Część III

Zaraz po przyjeździe do zamku, trafiliśmy do królewskich lochów. W każdej celi umieszczono po 10 wojowników, natomiast ja, Marian i Arnold dostaliśmy osobne cele. Noc mieliśmy spokojną, co chwilę przechodzili strażnicy Króla Władysława XII Weedmorskiego, rzegocąc kluczami. Nie mogłem zasnąć. Byłem zły na siebie, że zawiodłem swoje Królestwo, przegrywając bitwę z wrogiem. O świcie zabrali gdzieś 20 żołnierzy. Już nie wrócili. Widocznie ”czyścili” cele. Potem zabrali na przesłuchanie Mariana, następnie Arnolda i mnie. Chcieli się dowiedzieć o położeniu wojsk Markusa oraz o wszelkich informacjach dotyczących wojsk w Królestwie. O położeniu Markusa nie miałem bladego pojęcia – prawdopodobnie byli w drodze do Wurstlandii, aby w razie napadu wspomóc Henryka. Natomiast o wojskach na terenie Królestwa wiedziałem wszystko znakomicie, lecz nic nie mówiłem. Gdyby wiedzieli gdzie mamy rozmieszczone patrole przygraniczne, prawdopodobnie w przeciągu kilku dni ruszyli by z napadem na Wurstlandię. Ku mojemu zdziwieniu, nie byłem torturowany. Traktowano mnie poważnie, jak na Księcia przystało.
Gdy Król Władysław, który mnie osobiście przesłuchiwał zrozumiał, że nic ode mnie nie wyciągnie, kazał mnie odprowadzić do celi. Cały tydzień siedziałem w celi, zabrali potem na przesłuchania kilku żołnierzy, którzy na prawdę, nie wiedzieli nic. Żaden z nich nie wrócił. W lochach zostaliśmy nadal ja, Paździochowski, Boczkiewicz i 15 wojów.
Po tym tygodniu zaczęły się przesłuchania. Na początek wzięli Mariana. Prawdopodobnie chcieliby przekazał im informacje które zebrał na temat weedmorskich wojsk. Jednak nie miał ich przy sobie – na moje polecenie zostawiliśmy je w obozie, 3 metry pod ziemią, razem z jedzeniem i jakimiś cennymi rzeczami. Byliśmy przygotowani na wszystko – w razie klęski Ci, którzy wracali wzięliby to ze sobą. Ponieważ Marian nic im nie przekazał, skrócili go o głowę. Kiedy się o tym dowiedziałem nie mogłem się pozbierać. Cały czas myślałem o mojej Ukochanej, którą zostawiłem w Królestwie. Wtedy także co chwila przypominały mi się nasze przygody – moje i Paździochowskiego. Był to wspaniały człowiek. Potem na przesłuchania brali Arnolda. Z niego chcieli wyciągnąć jak najwięcej, torturowali go. Kiedy wracał do celi, ledwo trzymał się na nogach, był cały zakrwawiony i pobity. Zmarł po tygodniu, w wyniku obniesionych obrażeń. Wtedy byłem wściekły na tych, którzy doprowadzili do śmierci moich przyjaciół. Najchętniej zrobiłbym im to, co oni moim rodakom. Byłem jednak bez silny. Po 3 tygodniach nie woli zostało nas 16 osób. Nie których brali na roboty, czy to w stajni, czy to w ogrodach królewskich. Mnie nie ruszali. Siedziałem całymi dniami w ciemnej i zimnej celi. Rozmyślałem, tęskniłem za ojczyzną i Vanessą, zamartwiałem się czy Markus wrócił cały i zdrowy. Siedziałem tak jeszcze ze 3 dni, aż w końcu zabrali mnie stąd. Miałem pracować w ogrodach Króla. Tam dowiedziałem się od innych niewolników, że wojna między Weedmorem a Wurstlandią się zakończyła po 11 latach bitew. Dla mnie to już był 3 miesiąc po za granicami Ojczyzny. Postanowiłem uciec. Ogród Królewski był ogrodzony grubym kamiennym murem. Za nim – było miasto, tam toczyło się zwykłe życie. Dogadałem się razem z kompanami i postanowiliśmy zrobić podkop pod murem, a potem przejść nie zauważonym przez miasto. Ucieszył mnie fakt, że wieczorem trafiłem do jednej celi z żołnierzami. Tam dokładnie opracowaliśmy plan…

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 stycznia 2012 w Opowieść

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: