RSS

Ciut o pseudo propagandzie „weerlandowskiej” czyli wojenka oczami Wurstlandczyka.

24 Czer

Konflikt Weerland vs KW zaczął się pogodnej nocy majowej, dokładnie 18tej tegoż miesiąca. Niczym perski posłaniec przychodzący do Króla Sparty, Weerland -posłaniec „Wielkiego Woza”- przyszedł z iście dyplomatycznymi postulatami:

Do ataku!
Wyzwolić lud!
Arystokratki na kochanki dla króla i jego kumpli!
Arystokraci na niewolników do KGR-ów!

cytat z http://krytykwurststadzki.wordpress.com/2011/05/18/real-a-virtual-czy-warto-to-laczyc/#comments

Co w wolnym tłumaczeniu nadawcy oznaczało początek próby nakłonienia Jego Królewskiej Mości Króla Markusa Vilandera do zmiany ustroju kraju na sprawniejszy. Po kilku żądaniach przypominających powyższą odezwę, posłaniec „Wielkiego Woza” skończył w tej samej studni co Persowie (jedna z początkowych scen „300”).

Po powrocie do kraju, „Wielki Wóz” rozpoczął kampanię zbrojeniową przeciwko KW. Wynikiem tego było samozniszczenie się, prawdopodobnie nastąpił samozapłon jądrówek. Żeby nie wyjść na idiotę który zamiast escape wcisnął enter i skasował swoje państwo winę zrzucono na Wurstlandię co można przeczytać pod http://www.zskhiw.pun.pl/forums.php.

Z podkulonym ogonem „Wielki Wóz” pobiegł do kraju który jest bliskim sąsiadem Wurstlandii (oba państwa na mapie O’Rhady dzieli około 50km co jest zakłamaną odległością gdyż sama Wurstlandia według skali powinna być 3 razy większa i nie mieć w obrębie wód terytorialnych żadnego lądu poza własnym). Kraj wzorowany na realną Kubę, z którym Wurstlandia nigdy nie miała pozytywnych czy to negatywnych kontaktów, od razu przyjął postulaty „Wielkiego Woza” jakoby to w Wurstlandii zapanował reżim który trzeba bezzwłocznie zwalczyć. No cóż widocznie trafił swój na swego.

Niedługo po przekazaniu władzy nad kubańskim wojskiem „Wielkiemu Wozowi” rozpoczęła się wojna w wyobraźni. Opisujemy wszystko z punktu widzenia mieszkańca Wurstlandii tak więc nie będziemy tu przytaczać herezji o klonach i głębiej zagłębiać się w psychikę „Woza”. Namacalną rzeczą zaś było pojawienie się Józefa Zakrzewskiego. Postać ta okazała się po fakcie szpiegiem „Wielkiego Woza”. Zakrzewski przejawiał spryt niczym Porucznik Borewicz i James Bond w jednej osobie, dając kryptonim 0 700 7… . W 15 minut po pojawieniu się Agenta Jego „Wozowskiej” Mości , do Wurstlandii przybył Administrator PhpBB, domagając się hasła do serwera KW. Śpiesząc czym prędzej z przekazaniem tajemnicy szyfru, zauważono że AdminPhpBB miał złudnie przypominający mail do Zakrzewskiego (e-maila nie facjaty). Działalność szpiega skończyła się szybciej niż zdążono wypowiedzieć „Chwałaa Wielkiemuu Wozoo…”. Chcąc być Zakrzewskim i Adminem w jednej osobie, szpieg zakończył swój żywot w dwóch osobach (został przepiłowany żywcem). Chodź utrzymywano w gazecie „Weerlandowskiej”, że (Wurstlandczycy) zabili go (Zakrzewskiego) ale uciekł, już nigdy nie usłyszano o jego chwalebnych czynach.

Tyle z namacalnych faktów konfliktu Weerland vs KW. Nie dawno w zrekonstruowanej Weerlandii wydano najwyższy dokument o znaczącym tytule: „TRZECIA KONSTYTUCJA ZJEDNOCZONEGO SOCJALISTYCZNEGO KRÓLESTWA HIRSHBERGII I WEERLANDU WYDANA PO ZNISZCZENIU POPRZEDNIEJ PRZEZ FASZYSTOWSKI REŻYM VILANDERÓW” z nieskończoną liczbą artykułów typu „VI.Krawaty to zło zakazane śmiercią”, jednak pozostawimy bajeczny temat „niebezpiecznych krawatów” na inną okazję.

W niektórych fragmentach utożsamiono postać Weerlanda z „Wielkim Wozem”, gdyż granica ta jest raczej niewielka i dokładnie nie wiadomo kim do cholery jest ten dzieciak.

(-)Gościnnie:
Geodeta

Reklamy
 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 24 czerwca 2011 w Felieton

 

8 responses to “Ciut o pseudo propagandzie „weerlandowskiej” czyli wojenka oczami Wurstlandczyka.

  1. MichalORhada

    24 czerwca 2011 at 12:56

    Zwracam uwagę, że wielkość i umiejscowienie Wurstlandii były uzgadniane z władzami KW – i tylko do siebie Wurstlandia może mieć pretensje, że te terytoria są za małe, żeby zaspokoić wasze kompleksy. Zawsze możecie przenieść się na mapę Pela Nandera i zrobić sobie własny kontynent.

     
    • Markus Vilander

      24 czerwca 2011 at 16:24

      Dziękujemy za wskazanie alternatywy 🙂

       
  2. Geodeta

    24 czerwca 2011 at 15:31

    Zdawało mi się, że to ultimatum, narzucone przez niechęć do wstawiania nowych państw „bo pewnie za miesiąc przestaną egzystować”, zadecydowało pojawieniem się Wurstlandii w takiej skali bądź w ogóle. Jednak nie terytoria są przewodnim tematem artykułu.

     
    • MichalORhada

      25 czerwca 2011 at 22:36

      Kwestia skali jest efektem ogólnej polityki, której zasady są jasne – jak to ma być nowa wyspa, a nie na istniejącym kontynencie – to jest mniejsza terytorialnie. Jak ma być dodatkowo samotna wyspa, to jest jeszcze mniejsza. Od początku funkcjonowania swojej mapy taką politykę stosuję – więc żadnego ultimatum nie było, a jedynie różne opcje. A temat przewodni zupełnie mnie nie interesuje – odpowiedziałem na ten fragment, gdzie pisze o rzekomym „zakłamaniu”, bo jest to zwykłe oszczerstwo.

       
      • Geodeta

        25 czerwca 2011 at 23:10

        Przez zapis „zakłamania” miałem głównie na myśli różnicę pomiędzy mapą wurstlandzką, a mapą mikroświata pana autorstwa.
        Wszak użycie określenia „zakłamaniem” jest zbyt mocno powiedzianym słowem, w istocie jest to bardziej forma „zabezpieczenia” tudzież polityka twórcy.
        Nie chcąc mieszać się w tę politykę, jednak na miejscu Pana wziąłbym pod uwagę również współczynnik wartości danego państwa pod względem aktywności i ilości zamieszkujących mieszkańców.
        Nie mówimy tu o tym, że Wurstlandia miałaby być imperium wielkości niektórych yoyonacji bądź wymarłych państw z mapy Pela. W istocie kraj ten jest jedynie 3 razy większy co nie zajmowałoby nawet 1/3 dużego kwadratu, a swoboda terytoriów wód w postaci obrębu co najmniej szerokości małego kwadratu nie złamałaby zasady kartografa co do usadawiania nowych krajów „archipelagami” tj. jeden koło drugiego.
        Na razie różnice stanu faktycznego a informacji z Pana mapy można tłumaczyć zapiskiem z legendy: „Granice państw, na ile pozwalała skala, są zgodne ze stanem faktycznym(…)”.
        Cieszę się, że jednym z kryterium umiejscawiania nowych lądów nie jest „dobry humor kartografa”. 😉

         
  3. geodeta Olsztyn

    23 listopada 2011 at 21:14

    Hi! I could have sworn I�ve been to this weblog just before but soon after searching by means of many of the article I recognized it is new to me. Anyways, I�m undoubtedly pleased I discovered it and I�ll be book-marking and checking back again regularly!

     
  4. geodeta Olsztyn

    23 listopada 2011 at 21:54

    […]read we have connected to above[…]…

     
  5. geodeta Nysa

    28 listopada 2011 at 01:40

    I like this site because so much utile material on here.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: