RSS

Spór o dzieci

09 Czer

W Sejmie Walnym Królestwa Wurstlandii trwają obrady na temat zmian w prawie adopcyjnym. Spór tyczy się tego, kto i dlaczego powinien mieć prawo do adopcji. Ja się pytam obie strony tego konfliktu: czy adopcja w wirtualnym państwie ma sens? Odpowiedź na to pytanie nieco niżej, a najsampierw przedstawię argumenty obu stron konfliktu.

Przestrzenią sporu jest artykuł 1 nowego projektu prawa adopcyjnego. Na początku brzmiał on mniej więcej tak:

Art.1.
W świetle ustawy, do adopcji ma prawo każde małżeństwo, niezależnie od warstwy społecznej mogące zapewnić byt dziecku, w celu przetrwania rodu, poprzez usynowienie

Obrady przebiegały spokojnie, trwały jedynie wnioski formalne, aby tekst brzmiał bardziej po polsku, do czasu propozycji Roberta d’Artoisa:

Art. 1.
W świetle ustawy, do adopcji herbowej, poprzez usynowienie, prawo ma tylko arystokrata.

Margrabia d’Artois przewiduje zatem, że prawo do adopcji ma tylko arystokracja w celu przetrwania rodu.

To uzyskało duży wydźwięk na czacie Wurstlandii. Ludzie popierający pomysł pierwszy zaczęli zarzucać Robertowi jawną niesprawiedliwość, bo dlaczego chłopi nie mogą zaadoptować swojego dziecka? Pomysł Roberta spotkał się z aprobatą takich sław jak doradcy Edwarda Windsora czy gubernatora Johana Calgariego. Ci z kolei argumentowali to tym, że chłopi i tak się nie pomnażają, więc takiego prawa mieć nie powinni. Zatem argument dość dziwny.

Oczywiście, Królestwo Wurstlandii nawiązuje swoją strukturą do okresu średniowiecza, zatem do równouprawnienia jeszcze wiele rozdziałów w historii. Więc być może dobrym argumentem jest po prostu stwierdzenie, że arystokracja powinna mieć więcej praw od tak po prostu, aby zademonstrować właśnie ten brak równouprawnienia i hierarchię społeczną, bo w końcu coś powinny znaczyć te tytuły nadawane przez Jego Królewską Mość, a w tej ustawie właśnie można to świetnie zademonstrować. Pamiętajmy jednak, że mikroświat to nie real, więc każdy uciemiężony przez system leń może udać się do jakieś lewackiej mikronacji zezwalającej na pinga pinga bez zobowiązań.

Wracając do postawionego w nagłówku pytania, czy jest sens tworzenia tworzenia prawa adopcyjnego w przestrzeni wirtualnej. Odpowiedź brzmi tak i nie. Oczywiście jeśli chcemy upodobnić się całkowicie do świata realnego to tak. I to jest wg mnie jedyny argument przepowiadający za tym, żeby takie prawo tworzyć i w mikronacjach. Za nie, w przynajmniej mojej skromnej opinii, przemawia więcej argumentów. Po pierwsze nie ma bezpośredniej potrzeby aby adopcje były formalizowane przez państwo. W internecie nie ma możliwości zaniedbać swoje v-dziecko, skrzywdzić je (pomijamy skrajne sytuacje jak pedofilia internetowa), więc nie ma wg mnie potrzeby aby państwo kontrolowało co mieszkańcy robią z swoimi v-pociechami. Drugim dość ważnym argumentem jest tworzenie dodatkowej biurokracji, która w tym przypadku jest trochę jak sztuka dla sztuki. Utoniemy za niedługo w „papierach”!

We wszystkich mikronacjach, w których do tej pory uczestniczyłem/mieszkałem wystarczyło publicznie ogłosić, że ktoś jest czyimś v-dzieckiem, ów dziecko ustawiało sobie odpowiednie nazwisko, identyfikowało się herbem swoich rodziców i ingerencja państwa nie była potrzebna. Czy w Królestwie Wurstlandii jest potrzebna? Pytanie zostawiam bez odpowiedzi.

Reklamy
 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 9 czerwca 2011 w Z kraju

 

Tagi: , ,

2 responses to “Spór o dzieci

  1. Markus Vilander

    9 czerwca 2011 at 17:18

    Artykuł bardzo interesujący i mam nadzieję, że pozwoli Wurstlandczykom właściwie sformułować swą decyzję w tej sprawie. Adopcja to kontrowersyjna sprawa w mikronacjach, lecz jakoś trzeba ją zaznaczyć w naszym mikroświecie. Jako, że nasz kraj ma znamiona średniowieczne, to myślenie w nim powinno również mieć znamiona średniowieczne z domieszką realizmu.

    Natomiast nie chciałbym zdradzać na łamach gazety, co moja skromna osoba o tym sądzi, bo pozbawię ludzi głównego czynnika do rozmowy. Moja decyzja nastąpi wówczas, gdy Marszałek Sejmu Walnego dostarczy mi ostateczną decyzję wyciągniętą w tamtejszym gmachu.

     
  2. Vanessa Vilander

    9 czerwca 2011 at 17:18

    . Jak wiadomo również jestem zwolenniczką adopcji przez chłopstwo.Co do innych v-państw, to jak wiadomo chcemy być inni, drogi Panie redaktorze.Mogłabym sie zgodzić ewentualnie żeby tej ustawy nie było ,bo albo wszyscy albo nikt.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: